Klasa 4.
poniedziałek,
4 maja 2020 roku
Co zdarzyło się w Krainie Czarów?
Lewis Carroll Wypij mnie
![]() |
| Alicja w Krainie Czarów |
Posłuchaj nagrania tekstu „Wypij mnie”.
ćwiczenie 5. https://epodreczniki.pl/a/wypij-mnie-wypij/DBgtuolaU
lub
Przeczytaj opowiadanie pt. „Wypij mnie” Lewisa Carrolla – załącznik.
Załącznik
Lewis Carroll
Wypij mnie
Lewis Carroll
Wypij mnie
Alicja nie potłukła się ani trochę i po chwili była już na nogach.
Spojrzała w górę, lecz panowały tam straszne ciemności. Przed nią ciągnął
się znowu długi korytarz. W dali spostrzegła pędzącego Białego Królika. Nie
było ani chwili do stracenia. Puściła się więc w pogoń za Królikiem
i przed jednym z zakrętów korytarza usłyszała jego zdyszany głosik:
– O, na moje uszy i bokobrody, robi się strasznie późno!
Była już zupełnie blisko, ale za zakrętem Biały Królik znikł w sposób
niewytłumaczony. Alicja znalazła się w podłużnej, niskiej sali
z długim rzędem lamp zwisających z sufitu.Rozejrzała się dokoła
i spostrzegła mnóstwo drzwi. Usiłowała otworzyć każde z nich po
kolei, ale wszystkie były zaryglowane 1. Zasmucona, odeszła
więc ku środkowi sali, straciła bowiem nadzieję, że się kiedykolwiek stąd
wydostanie. Nagle znalazła się przed stolikiem na trzech nogach, zrobionym
z grubego szkła. Na stoliku leżał maleńki, złoty kluczyk. Alicja ucieszyła
się myśląc, iż otwiera on jakieś drzwi. Niestety. Czy zamki były zbyt wielkie,
czy kluczyk zbyt mały, dość że nie pasował on nigdzie. Obchodząc salę po raz
drugi, Alicja zauważyła jednak coś, czego nie dostrzegła przedtem: zasłonę, za
którą znajdowały się drzwi niespełna półmetrowej wysokości. Przymierzyła złoty
kluczyk i przekonała się z radością, że pasuje.
Drzwiczki prowadziły do korytarzyka niewiele większego od szczurzej nory.
Alicja uklękła i przez korytarzyk ujrzała najpiękniejszy chyba na świecie
ogród. Jakże pragnęła przechadzać się tam wśród ślicznych kwietników i orzeźwiających wodotrysków 2! Ale jak tu
o tym marzyć, skoro nie potrafiłaby
wsunąć przez norkę nawet głowy. […]
Dłużej stać pod drzwiczkami nie miało sensu. Wróciła więc do stolika
z niejasnym przeczuciem, że znajdzie na nim nowy kluczyk albo chociaż
przepis na składanie ludzi na wzór teleskopów 3. Tym razem na stoliku
stała buteleczka („Na pewno nie było jej tu przedtem” – pomyślała Alicja)
z przytwierdzoną do szyjki za pomocą nitki karteczką. Alicja przeczytała
na niej pięknie wykaligrafowane słowa: Wypij mnie.
Łatwo powiedzieć „Wypij mnie”, ale nasza mała, mądra Alicja bynajmniej się do
tego nie kwapiła 4. „Zobaczę najpierw –
pomyślała – czy nie ma tam napisu: Uwaga – Trucizna”. Czytała bowiem wiele
uroczych opowiastek o dzieciach, które spaliły się, zostały pożarte przez
dzikie bestie lub doznały innych przykrości tylko dlatego, że nie stosowały się
do prostych nauk: na przykład, że rozpalonym do białości pogrzebaczem 5 można się oparzyć, gdy trzyma się go
zbyt długo w ręku […]. Alicja przypomniała sobie doskonale, że picie
z butelki opatrzonej napisem: Uwaga – Trucizna rzadko komu wychodzi na
zdrowie.
Ta buteleczka jednak nie miała napisu: Trucizna. Alicja zdecydowała się więc
skosztować płynu. Był on bardzo smaczny (miał jednocześnie smak ciasta
z wiśniami, kremu, ananasa, pieczonego indyka, cukierka i bułeczki
z masłem), tak że po chwili buteleczka została opróżniona.
– Cóż za dziwne uczucie – rzekła Alicja – składam się zupełnie jak teleskop.
Tak było naprawdę. Alicja miała teraz tylko ćwierć metra wzrostu
i radowała się na myśl o tym, że wejdzie przez drzwiczki do
najwspanialszego z ogrodów. Najpierw jednak odczekała parę minut, aby
zobaczyć, czy się już nie będzie dalej zmniejszała. […]
Po chwili, gdy uznała, że jej wzrost już się nie zmienia, postanowiła pójść
natychmiast do ogrodu. Niestety. Kiedy biedna Alicja znalazła się przy
drzwiach, uprzytomniła sobie, że zapomniała na stole kluczyka. Wróciła więc,
ale okazało się, że jest zbyt mała, by dosięgnąć klucza. Widziała go wyraźnie
poprzez szkło, chciała nawet wspiąć się po nogach stolika, ale były zbyt
śliskie. Kiedy przekonała się, biedactwo, o bezskuteczności swoich prób,
usiadła na podłodze i zaczęła rzewnie 6 płakać.
”Dość tego – powiedziała sobie po chwili surowym tonem – płacz nic ci nie
pomoże. Rozkazuję ci przestać natychmiast!” (Alicja udzielała sobie często
takich dobrych rad – choć rzadko się do nich stosowała – i czasami karciła
się tak ostro, że kończyło się to płaczem. Raz nawet usiłowała pociągnąć się za
uszy, aby ukarać się za oszukiwanie w czasie partii krokieta 7, którą rozgrywała
przeciwko sobie – Alicja bardzo lubiła udawać dwie osoby naraz. „Ale po cóż –
pomyślała – udawać dwie osoby naraz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną,
godną szacunku osobę”).
Nagle zauważyła pod stolikiem małe, szklane pudełeczko. Otworzyła je
i znalazła w środku ciasteczko z napisem: Zjedz mnie, pięknie
ułożonym z rodzynków.
– Dobrze, zjem to ciastko – rzekła Alicja. – Jeśli przez to urosnę, to dosięgnę
kluczyka, jeśli zaś jeszcze bardziej zmaleję, to będę mogła przedostać się
przez szparę w drzwiach. Tak czy owak, dostanę się do ogrodu,
a reszta mało mnie obchodzi.
Odgryzła kawałek ciastka i czekała z niepokojem, trzymając rękę na
czubku głowy, aby zbadać w ten sposób, czy rośnie, czy też maleje. Przekonała
się jednak ze zdziwieniem, że jest nadal tego samego wzrostu. Co prawda, zdarza
się to zwykle ludziom jedzącym ciastka, ale Alicja przyzwyczaiła się tak bardzo
do czarów i niezwykłości, że uważała rzeczy normalne i zwykłe – po
prostu za głupie i nudne. Jeszcze parę kęsów – i po ciastku.
– Ach jak zdumiewająco! Coraz zdumiewajęcej! – krzyknęła Alicja. Była tak
zdumiona, że aż zapomniała o poprawnym wyrażaniu się. – Rozciągam się
teraz jak największy teleskop na świecie. Do widzenia, nogi! – Spoglądając
w dół, Alicja zauważyła, że jej nogi wydłużały się coraz bardziej
i ginęły w oddali. – O moje biedne nóżki, któż wam teraz będzie
wkładał skarpetki i buciki? Bo ja z pewnością nie dam sobie
z tym rady, będąc od was tak daleko. Musicie sobie teraz radzić same.
”Powinnam jednak być dla nich uprzejma – pomyślała Alicja – bo mogą nie pójść
tam, gdzie ja będę chciała. Zaraz, zaraz... Wiem. Będę im dawała po nowej parze
bucików na każde Boże Narodzenie”. […]
To mówiąc Alicja uderzyła głową o sufit sali. Miała teraz blisko trzy
metry wzrostu, wzięła więc ze stolika złoty kluczyk i pospieszyła ku
drzwiom.
Biedactwo. Mogła zaledwie jednym okiem zerkać do ogrodu, i to wtedy, kiedy
leżała na boku. Przedostanie się było bardziej niż kiedykolwiek beznadziejne.
Usiadła więc i zaczęła na nowo płakać.
– Wstydź się – rzekła po chwili – taka duża dziewucha jak ty (to nie ulegało
w tej chwili wątpliwości), taka duża dziewucha, żeby płakała jak niemowlę.
W tej chwili przestań, rozkazuję ci. – Ale i to nic nie pomogło.
Alicja płakała dalej i wylewała takie potoki łez, aż utworzyła się dokoła
niej wielka, zajmująca pół pokoju i głęboka na kilkanaście centymetrów
kałuża.
Lewis Carroll, Wypij
mnie, [w:] tegoż, Alicja w Krainie Czarów, tłum. Antoni Marianowicz,
Warszawa 2011, s. 17–18.




Hania obecna
OdpowiedzUsuńIza obecna
OdpowiedzUsuńzuzia obecna
OdpowiedzUsuńDamian przeczytał
OdpowiedzUsuńSandra S obecna
OdpowiedzUsuńSANDRA R OBECNA
OdpowiedzUsuńJakub R obecny
OdpowiedzUsuń