Klasa 8.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020 roku


Niedostępna ludzkim oczom.

B. Leśmian Dziewczyna.








                                                                     Rusałki Witold Pruszkowski, Rusałki, 1877, olej na płótnie, domena publiczna







Wprowadzenie.

Bolesław Leśmian był poetą o niezwykłej wyobraźni. Stworzył jedyny w swoim rodzaju świat poetycki,
w którym słowa nabierają szczególnego znaczenia, nie tylko opisują konkretne rzeczy lub zjawiska, 
ale – nasycone wieloznacznością – odsyłają do ukrytych treści i symbolicznych sensów.

1. Posłuchaj interpretacji wiersza B. Leśmiana Dziewczyna

https://www.youtube.com/watch?v=7E1QKSeAzfM

lub

przeczytaj utwór – załącznik.

Zwróć uwagę na symbolikę poetyckich obrazów.

(ustnie)

2. Opowiedz o swoich wrażeniach po przeczytaniu wiersza. Określ ogólnie jego tematykę.

Przeczytaj uważnie …

Czy ogarnął Cię smutek i poczucie zawodu? Przecież to ballada! Motyw dwunastu braci (zaczarowanych), pokonywania przeszkód dla dziewczyny – zostały wzięte z ludowo-baśniowego źródła. Baśń zwykle kończy się szczęśliwie… lecz ballada nie zawsze. Ballada opowiada jakąś historię – i jest tu fabuła, całą akcję można opowiedzieć dziecku. O dwunastu braciach, którzy usłyszeli zza muru cudowny głos wołający o pomoc. O tym jak tłuk–li mur, lecz zginęli, jak zastąpiły ich własne cienie, lecz zginęły, jak zastąpiły cienie młoty – mur padł… i za murem nie było nic ani nikogo. Próżnia. I tego już dziecko nie zrozumie. Pojmie wszystko: to że bracia zamieniają się w cienie, cienie w młoty, że słychać głos i trzeba obalić mur. Ale nie próżnię! Powinna tam być księżniczka, syrena albo chociaż wiedźma! Próżnię dziecko może pojąć dopiero, gdy dorośnie i podejmie trud działania. Rychło zrozumie, że próżnię odnajduje się wciąż, 
a księżniczki i czarownice trafiają się za murem nader rzadko… 


Załącznik


Bolesław Leśmian


Dziewczyna

Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.
I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie…
Mówili o niej: „Łka, więc jest!” – I nic innego nie mówili,
I przeżegnali cały świat – i świat zadumał się w tej chwili…
Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?
„O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” –
Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.
Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!
Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną…
I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!
Lecz cienie zmarłych – Boże mój! – nie wypuściły młotów z dłoni!
I tylko inny płynie czas – i tylko młot inaczej dzwoni…
I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?
„O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” –
Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.
Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera
I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!
I znikła treść – i zginął ślad – i powieść o nich już skończona!
Lecz dzielne młoty – Boże mój – mdłej nie poddały się żałobie!
I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!
Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?
„O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” –
Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.
I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
Lecz poza murem – nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!
Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
Bo to był głos i tylko – głos, i nic nie było oprócz głosu!
Nic – tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?
Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.
I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Klasa 6.

Klasa 4.

Klasa 8.